
Największa impreza eSportowa w Polsce, od piątku 16 października, do niedzieli 18 października przetoczyło się przez nią prawie 30 tysięcy ludzi… w tym ja. I bylim pierwsi. :)
Ruszyliśmy w piątek1 o 21 i po długiej, dość niewygodnej podróży o 3 rano byliśmy w Poznaniu. Przed wejściem na targi byliśmy pierwsi, o… 4 rano.
Po piątej pojawiła się następna grupka zapaleńców i złodziejaszek Marek wkraczał do akcji. Pozdrawiamy. :) Zostawiliśmy dwóch strażników przy wejściu i poszliśmy kimać do KFC… I tak do 9. Później bilety, godzinna burda przed główną bramą i wchodzimy.
Wchodzimy na PGA!
Wchodzimy, pierwsza prezentacja, avatar, zasnęliśmy… Mam nadzieję, że nie przeczyta tego żaden prowadzący prezentację. Zmęczenie wzięło górę. Właściwie to była jedyna prezentacja w głównej sali na której byłem do końca. Nawet Assasin Creed 2 mnie na długo nie przyciągnął2. Zdecydowanie wolałem oglądać mecze na allegrze i słuchać jak grają w Guitar Hero. Ta sala zdecydowanie przyciągnęła mnie na najdłużej. Prowadzący dawali czadu. Atmosfera była wywalona w kosmos.
Znajomemu udało się zagrać i wygrać z Fear Factory3, mini turniej CS na laptopie z Core i7. Drugiemu udało się zagrać z Fatal1ty w Quake Live i wygrać słuchawki. Mnie się w nic nie udało zagrać. Teraz cały rok będę cisnął i w następnej edycji też mi się uda. :-P
Drugi dzień w 90% polegał na pstrykaniu zdjęć hostessom. W tym roku były piękne i właściwie zdjęcia z internetu w ogóle nie odwzorowują tego co było przy stoiskach. Ciekawe ile im zapłacili, żeby nie odmawiały robienia sobie zdjęć z takimi brzydalami jak np. ja.;)
Publiczność
Przed wejściem robili niezłą burdę z bramkami, ochroniarze co chwila musieli wszystkich cofać do tyłu. Z mojego punktu widzenia taki nastrój był ciekawy, szybciej leciały te minuty jak wspólnie krzyczeli różne dziwne hasła. Ale jak już ktoś coś rozdawał, to jak psy. Czy to smycze za 2,50zł czy to stare wydania CD-Action. Tłum masakrował dziewczyny rozdające gazety. A jak ktoś rzucili całą garść smyczy to na sali zrobiła się jedna wielka kanapka.
Oni tu przyjechali po smycze, oglądać hostessy czy gnieść dwie panie żeby zdobyć pisemko sprzed kilku miesięcy? To był zdecydowanie najsłabszy punkt PGA. Szczerze mówiąc sam się na początku zacząłem się w to wciągać.
PGA stało się teraz bardzo masową imprezą i ciężko zapanować nad takim tłumem – organizatorom i prowadzącym to się udało. Technicznie wszystko było dobrze przygotowane. Nie żałuję, że pojechałem.
Spotykamy się za rok!
Zapomniałem dopisać, że chciałem tam spotkać i dać jakiegoś kopa @pavobe. Nie znalazłem go (albo nie przyszedł).
No i nie dostałem się na bardcamp w sobotę, ale pewnie też bym zasnął.
Hostessy… Mniam! ;)
Szczerze mówiąc, to w sobotę (jak to w weekend) obudziłem się około 14-15, więc z moich obliczeń wynikło, że jakbym pojechał na PGA, wrócił po godzinie na obiad, to już dalej by mi się nie chciało wracać (mimo, że to 5 minut tramwajem :P).
Z kullusem ostatnio wspominaliśmy CSBoarda i wymyślamy powoli coś nowego dla graczy, ale nie będę o tym publicznie opowiadał. W każdym bądź razie myśl o PGA przypomniała nam nasz zjazd z plakietami i się rozczulaliśmy nad wspomnieniami i podmieceniem do kwadratu xD. Fajnie byłoby to kiedyś powtórzyć. Potrzebuję tylko wykuć trochę obsługi jakieś dystrybucji na serwerze, bo żaden shared nie odpali wymaganego oprogramowania.
W każdym bądź razie do zobaczenia za rok (o ile impreza się odbędzie).
Przyznaj się, po prostu bałeś się mnie spotkać.;)
za rok jedziemy razem i przypilnuje was,żeby tyle picia nie było ;D