Kilka miesięcy temu narzekałem, że Plus ma gdzieś klientów i serwuje im telefony po horrendalnych cenach. Wtedy też decyzja zapadła, że przechodzę do Play. Czekałem tylko na strategiczny moment, kiedy odpowiedni telefon będzie w odpowiedniej cenie.
Poranek.
- Siostra
- Pioter, wstawaj baranie, znowu zaspałeś. 7:30 już!
- Me
- Coo? 8:30? Cholera, miałem wcześniej wstać i skończyć pisać pracę do szkoły.
Wstaję… ogarnia mnie szał macicy. Podłączam sprzęt i przy okazji myję zęby „na sucho” co daje złudne uczucie zaoszczędzonego czasu. Fatal error – nie ma tuszu. Nie oddam nawet tego co już mam.
Przez kilka lat do pracy przy komputerze używałem wyłącznie słuchawek, zresztą po co głośniki gdy 90% czasu poświęcało się na Counter-Strike. Ale gdy zacząłem wszystkich irytować swoim „coooo?” zrozumiałem, że ta decyzja nie należała do najlepszych.
Dostałem zaproszenie. Zainstalowałem. Bazuje na Chromium ale z jej lekkością niewiele ma wspólnego. Z idei ma wszystko w sobie zintegrowane z facebookiem. Z każdej strony możesz oglądać aktualizacje znajomych. Na lewo czat, na prawo wall. Żeby otworzyć przeglądarkę, musisz połączyć się z facebookiem. Żeby zamknąć aplikację trzeba napisać na wallu – jeszcze nie zaimplementowane, ale na pewno wkrótce się pojawi.
Dzięki tej przeglądarce zapomnisz o pracy! Cały swój czas możesz poświęcić na publikowaniu postów na wallu, a gdy już facebook się wszystkim znudzi – możesz podłaczyć RSSa z dowolnego innego serwisu. Wszystko po to, żebyś przestał myśleć o pracy. Idea warta tyle samo, co ikonka czytnika RSS z liczbą nieprzeczytanych wiadomości.

