Linux vs. ja #Chaos

logo_linux_quakeOtwarty, darmowy system operacyjny. Właściwie na każdym kroku można usłyszeć1, że jest bezpieczny, wydajny i bardzo szybko się go obsługuje. Właściwie wszyscy o nim słyszeli, chociaż mało kto go używa. :-)

Podejście pierwsze

To było wiosną zeszłego roku. Przeczytałem newsa o wydaniu stabilnej wersji ubuntu 8.04 i wysyłce płyt. Wcześniej nie interesował mnie ten temat. Linux był, bo był, a mnie nic do tego. Ale jeśli nawet nie muszę kiwnąć palcem, a płytki same do mnie dojdą, to czemu by nie skorzystać? Płyta przypomniała o sobie po miesiącu. System z małymi przeszkodami2 pomyślnie się zainstalował. Po przeanalizowaniu jednej prezentacji, wiedziałem jak go zainstalować, ale jak zainstalować sterowniki do modemu już nie. Zarządziłem odwrót. Zachowałem dwie naklejki z logo ubuntu. :-)

Podejście drugie

Wcześniej korzystałem tylko windowsa 7 + okazyjnie XP. Po co mi XP? Tym razem uda mi się odpalić linuksa! Sobie pomyślałem – dystrybucję openSuse. Tym razem dużo więcej spędziłem czasu na nauce komend i przygotowaniu na ewentualne problemy. Nagrałem płytkę – windows nie lubi nagrywać płytek z linuksem, o czym się dowiedziałem gdy straciłem ekran bootowania i jakiś windowsowy pliczek. Druga płytka – skukces! Widzę pulpit. Udało mi się połączyć z internetem przez wi-fi! Zaktualizowałem3 Firefoksa, szkoda, że komunikatora już zaktualizować mi się nie udało. Tak, żeby chociaż poprawnie importował listę kontaktów Gadu-Gadu.

Nie pracowało się źle. Jednak brakowało mi czegoś bliżej nieokreślonego, czegoś co sprawiało, że się nie nudziłem. I nie chodziło tutaj o to, aby w coś pograć… Chociaż gdyby QuakeLive działał normalnie to pewnie bym pograł. Przy następnym podejściu dużo więcej czasu poświęcę na poznawanie wszystkich odpowiedników programów, których używam na windzie.

Próby naprawy windowsa nie wyszły, zainstalowałem go i… Nie ma. Nie ma nic. Dokładnie nie wiem jak to się stało, że partycja D, której teoretycznie nie miałem dotykać była sformatowana i miała 13GB. Znajomy mówił, że openSuse odczytywało literki windowsowych partycji po swojemu. To by wyjaśniało czemu miałem taki chaos w nich, ale znając siebie i moją zdolność do robienia głupich rzeczy. Jest duża szansa, że się pomyliłem. ;-)

podział partycji

Windowsowe partycje ledwo przeżyły spotkanie z openSuse.

Podsumowanie

Chronologicznie,

  • Zepsułem windowsa,
  • Straciłem wszystkie dane z dysku…
  • …W tym filmiki i galerie w folderze bez nazwy i ikonki, :-(
  • Straciłem dostęp do openSuse.

Podejście trzecie nastąpi. To pewne. Za trzecim razem nie będę już w ogóle dotykał windowsowych partycji, zrobiłem sobie trochę miejsca i z tego będzie korzystał przyszły system. Zainstaluję openK, czyli openSuse z najnowszymi wersjami wszystkich pakietów4. Nie będę się musiał od pierwszych chwil martwić o aktualizację i niedziałające programy.  ;-) Czy tylko ja mam takie problemy z tym systemem?

  1. Tylko od geeków mających ten system kilka miesięcy / lat. []
  2. Tak, zepsuty windows. []
  3. Bez pomocy by mi się nie udało. Raz, że nie mogłem znaleźć odpowiedniego repozytorium, a dwa nie wpadłbym na to, żeby robić to w jakimś dziwnym katalogu []
  4. By LEW21 @ Suse Studio. []